28337218_736788633180268_1274758877769156702_o

Dzień 24 lutego 2018r. na długo zapadnie w naszej pamięci. Po raz pierwszy i mam nadzieję, że nie ostatni uczestniczyliśmy w 4 – osobowej sztafecie na łącznym dystansie 103 km w ramach Ultramaratonu Nowe Granice w Zielonej Górze. O takim starcie myślałem już od dawna i kiedy rzuciłem na naszej stronie propozycję dołączenia do naszej pary nie spodziewałem się, że uzupełnienie składu zajmie tylko 3 minuty. Paulina i Krzysztof z sąsiedniego Kaczkowa stali się naszymi partnerami i bawiliśmy się pysznie. Zacznijmy jednak od początku.

28423002_737524659773332_7655984710823466513_o
Głównym startem w tych zawodach jest indywidualny bieg na wspomnianym dystansie i uczestnicy tegoż są głównymi aktorami tej batalii. Ponadto jest sztafeta 2-osobowa, 4-osobowa, duathlon oraz duathlon 2-osobowy. Jak widzicie dla każdego coś miłego. Jeszcze długo przed startem rozważaliśmy jak podzielić się dystansem i postanowiliśmy dokonywać zmian na punktach kontrolnych w Jarogniewicach, Nowym Kisielinie oraz w Wysokim. Z czasem musieliśmy dokonać korekty, gdyż pierwsza zmiana kończyłaby się przed sławnym rozlewiskiem, a więc kolejnemu biegaczowi zagrażało poważne zamoczenie i dalszy około 20 km bieg w mokrej odzieży i obuwiu.
Przy tej temperaturze taki układ odpadał i dlatego przedłużyliśmy pierwszą zmianę o kilka kilometrów.

28235276_312491949279498_4308740095208341028_o

Skład naszej sztafety był następujący:
1. Edyta – 27 km
2. Paulina – 20 km
3. Roman – 33 km
4. Krzysztof – 23 km.
Sobotnia pobudka o 4:15 nie należała do najprzyjemniejszych, ale sportowcy amatorzy mają już taką „korbę”, że zrobią różne rzeczy w bardzo różnych warunkach, żeby uczestniczyć w zawodach. Świt, noc, mróz, wiatr, deszcz, upał to tylko okoliczności niesprzyjające, ale nie powodujące rezygnacji ze startu. I tak też było tym razem.
Mimo dość dużego mrozu i wiatru, Edytka wspólnie z kilkuset osobowym tłumem biegaczy i kolarzy dokładnie o 6:00 ruszyła w tan. Trasa biegu była bardzo pagórkowata i różnorodna, wiodła lasami, polami, a chwilami wzdłuż Odry.
Na pierwszym fragmencie uczestnicy mają przyjemność zderzyć się z wielkim rozlewiskiem, którego nie idzie ominąć i mimo, że w tym roku zamarzło, niektórzy nie uniknęli zamoczenia stopy i nie tylko. Edytka sucha i szczęśliwa dotarła do nas po 3 godzinach i naładowana, zniecierpliwiona Paulinka rzuciła się w pogoń za rywalami.
Pędziła tak szybko, że ledwo z Krzyśkiem zdążyliśmy na zmianę, a konsekwencje spóźnienia mogły być straszne, ostrzegała, że jak nas nie spotka to biegnie dalej. W mordę, ledwo zaparkowaliśmy samochód, a już musiałem ruszać.
Niosło mnie strasznie, nie patrzyłem, czy pod górkę, czy z górki, z wiatrem, czy pod wiatr i niestety zapłaciłem za to po 25 km. Wiatr, zimno i tempo tak mnie wyczerpały, że ostatnie kilometry człapałem i byłem bardzo szczęśliwy widząc swoich towarzyszy na PK w Wysokim. Przekazując numer Krzysiowi wiedziałem, że mój cichy plan zejścia poniżej
10 godzin się nie uda, może gdyby nie ten wiatr …..
Krzysztof ambitnie ciął do mety i uzyskaliśmy metę w czasie 10:16,37 zajmując 44 miejsce na 70 startujących sztafet.

28166252_529344150780214_4919693044405008721_n

A 17 miejsce spośród 37, w których składzie była co najmniej jedna kobieta. Całkiem przyzwoity debiut.
Podczas tych zawodów wszędzie wokół mieliśmy koleżanki i kolegów, którzy mierzyli się z tym dystansem samotnie.
Biegnąć widzieliśmy ich trud, wyczerpanie. trudne chwile i momenty zwątpienia i jestem pełny wielkiego podziwu dla każdego z nich, że walczą i nie ulegają swoim słabościom. Posiadam tycią wiedzę o bieganiu, ale potrafię sobie wyobrazić co czuje człowiek po przebiegnięciu 60 czy 80 km. Szacun przez wielkie S.
Na koniec pragnę w imieniu całej sztafety serdecznie podziękować AdziWu za ugoszczenie nas w swoim domu.

28377942_540264409689600_2034504454952397105_n

zdj.wyk. HernikTeam, Jarosław Skotnicki, Piotr Łabaziewicz