Poznań Półmaraton 2017

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Półmaraton w Poznaniu, 26.03.2017 – relacja Łukasza Monety:

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W Poznaniu byłem po 7, dostałem pakiet startowy, który odebrała dla mnie wcześniej kuzynka, rozeznałem się w terenie – zobaczyłem m.in. czy miejsce startu nie zmieniło się względem zeszłorocznego, jak wygląda meta oraz jaka droga do niej prowadzi. Niestety, ale w tym miejscu było pierwsze zdziwienie, ponieważ przez wszystkie (te otwarte) wejścia do kompleksu targów nie mogły wejść osoby bez numeru startowego, co dla mnie osobiście jest dziwne. Strefy startowe miały się zamknąć o 8:50

Chwilę po 9 wystartowałem. Plan był prosty, pierwsze 5 km chciałem pobiec w tempie 4:30, ponieważ teren zmierza lekko w dół, aby pod koniec mieć zapas energii. Kolejne kilometry chciałem biec szybciej niż 4:40 min/km. Wszystko było uwarunkowane tym, jak będzie mi się biegło. O dziwo, nogi niosły bardzo dobrze, również wydolnościowo nie było najgorzej więc rozpocząłem realizację swojego planu. Po 5 km przebiegniętych średnio 4:30 min/km, czułem się bardzo dobrze, więc kolejne 5 km przebiegłem w podobnych tempie. Przed 10 km zjadłem żel i zacząłem małą wspinaczkę. Odcinek między 10 a 12 km biegł lekko pod górę, dlatego postanowiłem przebiec go w tempie ok 4:40 min/km. Takie też tempo usiłowałem utrzymać do mety, bo czułem że jestem na granicy złapania kolki, a jak dobrze wiecie, bieganie z kolką nie należy do najprzyjemniejszych. Niestety od 16 km było coraz gorzej, kilometr 18, 19 to prawdziwa męka. Zwolniłem do 4:45 min/km. Kiedyś ktoś mi powiedział, że przy kolce należy mocno zaciskać mięśnie brzucha, albo uciskać bolące miejsce. Tak też robiłem.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na 20 km kolka była mniej odczuwalna, albo bliskość mety robiła takie złudzenie. Na ostatnich 500 metrach dałem z siebie wszystko, przebiegłem je poniżej 4:30 min/km. Wpadłem na metę totalnie wyczerpany, jednak miałem dużą satysfakcję, ponieważ pobiłem swój rekord.