1 Poznański Bieg Niepodległości

14990904_1311255322240062_4073958764608468106_o

1 Poznański Bieg Niepodległości

Relacjonuje Krzysztof Matysiak – Ambasador Herbmaratonow.pl

20161111_110154

Ten dzień Święta Niepodległości Polski miałem spędzić w domu. No z małym przerywnikiem na jakieś potruchtanie po okolicy. Jednak dobiegła mnie  informacja o 1. Poznańskim Biegu Niepodległości.Nie będę kłamał – słyszałem o tym biegu dużo prędzej ale owa informacja zawierała  medal. Nie jakiś zwykły medal tylko miniatura miecza. 

20170109_143328

Moja lokalna grupa biegowa Biegająca Kasta Miedziowego Miasta również zachorowała na ten miecz więc i zorganizowany został pełny autokar.

W Poznaniu byłem miesiąc wcześniej na biegu maratońskim i w tym samym miejscu, czyli na hali Poznańskich Targów, było zlokalizowane biuro zawodów. Przyznam, że  czuć  było pustkę teraz.  Nie było – jak na Maratonie – Expo i innych ciekawostek. No ale ja tego nie krytykuję,  nie wiem jak jest na innych Biegach Niepodległości. Po prostu rzuciła mi się w oczy ogromna rozbieżność względem wcześniejszych zawodów.  Poza punktami wydawania pakietów i depozytu nic nie było, ale była najważniejsza rzecz – my biegacze.

Byliśmy ponad 2h przed startem, więc kolejki były jeszcze małe. Start biegu usytuowany był po drugiej stronie trakcji kolejowej. Mimo zimna ludzi tłum i dobrze też zgrzewani jesteśmy do startu przez obsługę. Niestety nie udaje się prowadzącemu z mikrofonem ustawić biegaczy w koszulkach czerwonych na jedną a w białych na drugą stronę by powstała flaga. Może za rok wprowadzą sektory to i wyjdzie ten element warty fotografowania. Przemówienia, zagrał Hymn Państwowy no i START! Na trasie tłoczno ale to żaden problem, w końcu to bieg świąteczny nie mniej warto by wprowadzić start poszczególnych stref.  Na jednym moście właśnie przejeżdża starodawny parowóz z wagonami retro i dopinguje nas gwizdami –  fajny przypadek, że akurat w tym czasie przejechał jak biegłem. Trasa nie jest płaska ale i specjalnie trudna także nie.

fb_img_1479499096082Publiczność mimo zlej pogody dopisała bardzo dobrze!  Ogólnie początkowe kilometry jakby z górki, potem pod nią, środek zwykły a na koniec z górki i pod nią. Dobiegam do mety na szczęście w czasie poniżej 50 minut co daje mi komfort w postaci przekroczenia linii pomiaru,  odebrania medalu oraz rogala. Piszę o tym komforcie, bo na forach jest informacja, że potem panował ścisk i nie można było przekroczyć w tłumie linii pomiaru a zabrakło także medali i rogali….. . No mi się udało więc nie narzekam, ale organizator powinien na przyszły rok wyciągnąć wnioski.  Jakie? Przede wszystkim przesunąć strefę wydawania medali i rogali dalej od mety no i zdecydowanie zwiększyć kontrolę nad ich wydawaniem. Zapewne przydałoby się coś na hali zorganizować więcej bo w zimny dzień biegacze spędzali tam zdecydowanie więcej czasu przed biegiem no i w rzeczy samej po nim. Pewnie  pojadę się przekonać,  czy bieg nr 2 zasłuży na mniej krytyki . Moja ogólna ocena biegu dobra, ale tylko dlatego, że nie wpadłem w ścisk mety i obdarowany zostałem medalem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.